Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gabriel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gabriel. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 września 2018

Od Gabriela Do Sorayi

Lekki podmuch wkradł się przez otwarte okno, wprawiając zasłony w lekki ruch. Rześkie powietrze otuliło siedzącą w pomieszczeniu kobietę. Była ona w dość zaawansowanym wieku. Włosy, w całości siwe, związane miała w elegancki kok przyozdobiony złotą spinką przypominającą kształtem nutę. Biała koszula okrywała swoimi rękawami ręce kobiety, które leżały na okrywającym jej nogi ciepłym, różowym kocu. Z dumą w oczach patrzyła przed siebie, na najjaśniejsze światełko w jej życiu, na swojego wnuka.
Młody, niespełna siedmioletni chłopak, stał naprzeciwko niej ubrany jak ona, w białą koszulę, a do tego proste, czarne spodnie. Trzymał swoimi rękoma przepiękne dzieło najzdolniejszych wytwórców instrumentów-flet poprzeczny, który w rodzinie kobiety był od jakiegoś czasu. Ze skupieniem wygrywał na nim miłą dla ucha melodię, przywołującą na myśl wesołe spotkanie dwójki psotników. Zgrabnie przechodził z nuty na nutę, wprawnie poruszając palcami.
Przeszkadzał mu jednak ten jeden, jedyny kosmyk włosów, niezdolny zupełnie do utrzymania się w ułożonej fryzurze. Nagle muzyka ucichła. Chłopak westchnął z irytacją. Jego babka zmarszczyła gniewnie brwi. Uniosła jedną dłoń, chcąc mu coś pokazać, ale w tym samym momencie wszystko się zatrzęsło. Pokój zaczął się rozrastać, a przestrzeń między nimi uległa ogromnemu powiększeniu. Dzieciak chciał natychmiast wyrzucić flet i pobiec do swojej ukochanej opiekunki. Lecz instrument jakby przykleił się do jego rąk.
Atmosfera z każdą sekundą gęstniała. W powietrzu unosił się zapach siarki. Światło przyjęło czerwoną barwę. Starsza kobieta zaczęła niknąć. Chłopak miał wrażenie, jakby na jego oczach powstawało piekło.
Chciał biec, zrobić coś, zatrzymać to wszystko. Niestety z każdą chwilą było coraz gorzej. Robiło się cieplej, flet w jego ręce stawał się cięższy. Miał wrażenie, jakby metal zaczynał przenikać do jego żył. Im więcej czasu upłynęło, tym coraz bardziej narastał ból. W końcu był potworny do tego stopnia, że…