Czując czyjąś obecność natychmiastowo otworzyłem oczy, którym ukazała się czarnowłosa dziewczyna. Początkowo nie do końca ocknięty wpatrywałem się ślepo w jej ciało, które było nagie? Nie.. wyobraźnia chyba płata mi figle. Zamrugałem kilkukrotnie by zdać sobie sprawę, że nosiła jedynie bieliznę. Ospały nie myślałem kompletnie o niczym, w tamtym momencie wydawało mi się to normalne. Czemu? Może dlatego, że przywykłem do tego typu widoków, chociaż ciągle miałem w głowie swoją własną obietnicę, iż dziewczyny nie skrzywdzę. Później jednakże popełniłem głupi błąd, który wiele mi uświadomił.
- Co ty robisz? - Zapytałem niemrawo, unosząc przy tym jedną brew. Byłem na tyle zmęczony, że mógłbym przysiądź, że gdyby nasza krótka pogawędka potrwała dłużej to zasnąłbym mówiąc.
- Nie mogę zasnąć... - Odparła odwracając wzrok. Nawet w tych ciemnościach, gdzie jedynym źródłem światła był księżyc byłem w stanie ujrzeć jej rumieńce. Wyglądała naprawdę uroczo, tym bardziej w tej seksownej bieliźnie. Podejrzewam, że gdyby nie grzmot za oknem, dzięki, któremu dostrzegłem iż kobieta boi się burzy, zacząłbym myśleć, że Olivia przyszła mnie zwyczajnie uwieść. W sumie nie znałem jej z tej strony. Sam fakt, że najprawdopodobniej chce ze mną spać pokazuje całkowicie jej inny obraz. Najwyraźniej nie jest tak niewinna jak mi się wydawało. Czasami jest nieśmiała i urocza, innym razem pokazuje pazury. Walczy do końca. Kiedy zaatakowały ją tamte dziewczyny, wyglądała na skruszoną, jednakże, gdy przyszło jej bronić mnie przed byłą jednorazówką, znowu mnie zaskoczyła. Najwyraźniej staje się dużo odważniejsza, gdy wchodzi w grę ochrona przyjaciół. Naprawdę drogocenna cecha. Można spytać, kiedy miałem czas tak bacznie ją obserwować? Powiedzmy, że mimo kamiennej maski, wewnątrz mnie dużo się dzieje.
Widząc jak kobieta bierze zamach, już podszedłem do przodu, by zareagować, lecz nim się zorientowałem Olivia powstrzymała napastniczkę jednym szybkim ruchem. Widać było, że dużo ćwiczy, początkujący nie zrobiłby tego z taką płynnością, a co najważniejsze odwagą. Czarnowłosa skarciła nieznajomą jej kobietę i zamknęła drzwi przed jej nosem. Miałem ochotę wybuchnąć śmiechem, lecz w ostatniej chwili zasłoniłem usta dłonią i oddaliłem się do swojego laptopa. Nie lubiłem okazywać swoich emocji, dlatego też uspokoiłem oddech, oraz siadając na miękkiej kanapie rozluźniłem się w pełni swoje mięśnie. Nie słysząc żadnych kroków, mogłem się domyślić, że Olivia dalej stała przy drzwiach. Pewnie upewniała się, czy ta wariatka już poszła. Przyprowadzanie kobiety do swojego mieszkania, co mnie podkusiło? Chyba naprawdę musiałem sporo wypić. Ważne, że mój portfel był na swoim miejscu. Muszę zrobić sobie przerwę od kobiet. Mam dość wysłuchiwania ich krzyków. Nie tyle, co nie ruszają mnie ich łzy, czy gniew, tylko nigdy nic im nie obiecywałem, więc skąd u nich taka reakcja? Usłyszałem jak ciemnowłosa idzie w moim kierunku, gdzie spojrzałem kątem oka.
- Mam nadzieję, że da ci święty spokój… chociaż na kilka dni - Powiedziała siadając koło mnie, na co delikatnie przytaknąłem ruchem głowy. Kładąc laptop na stoliku znajdującym się przed kanapą, ułożyłem głowę o oparcie i zamknąłem oczy. Co prawda znałem dziewczynę zaledwie kilka miesięcy, jednak byłem wstanie powiedzieć, że nic się nie stanie w czasie mojej drzemki. Czułem wzrok kobiety na sobie. Przez ciszę, nawet byłem w stanie usłyszeć jej szybki oddech. Jest to spowodowane tym, że się mnie boi? Czy może zauroczeniem? Jak się zastanowić Olivia jest pierwszą kobietą, z która mam kontakt tak długi czas i nie prowadzi on do niczego. W tym samym czasie poznałem Taigę, z którą też udało mi się porozumieć. To chyba moje pierwsze prawdziwe przyjaźnie? Jeśli mogę tak to w ogóle nazwać. Deszcz ciągle padał, a godzina stawała się późna. Mimo zmęczenia nie potrafiłem zasnąć. Moją głowę nachodziło tysiące różnych myśli. Jednak czułem się bardzo spokojnie, co ta dziewczyna ma w sobie? Kiedy otworzyłem delikatnie oczy, ujrzałem Olivie skupioną na czymś, co znajdowało się w jej telefonie.
- Dziękuję za pomoc! - Wykrzyknęła czarnowłosa, kiedy wszyscy zeszliśmy za kulisy. Złapałem ręcznik, który sobie wcześniej przygotowałem i otarłem pot, który pojawił się na moim ciele mimo tego iż się jakoś wyjątkowo nie zmęczyłem. Byłem na tyle przyzwyczajony do udziału w zawodach, gdzie między kilkunastoma tańcami są zaledwie kilkuminutowe przerwy, że coś takiego nie mogło wywołać na mnie większego wrażenia. Oddech ciągle był regularny, to dobrze, zdawałem sobie sprawę z tego, że w tej chwili miota mną wysoka gorączka, na szczęście potrafię wszystko dobrze maskować, jednak tępo z jakim się pociło było irytujące. Wystarczy, że się uspokoję i będzie wszystko dobrze
- Nie ma sprawy, świetnie się spisałaś - Oznajmiłem i uniosłem kąciki ust. Dziewczyna dużo trenowała i efekt tych ćwiczeń był wyraźnie przedstawiony na twarzach zachwyconych uczniów. Pokazała na co ją stać, mógłbym nawet stwierdzić, że czuję się dumny niczym ojciec, którego córka właśnie rozpościera skrzydła
- A wiedziałam, że sama nie dasz rady, tylko będziesz szukać pomocy wśród starszaków - Usłyszałem kobiecy głos, gdy nagle ponownie ta sama blondynka stanęła przed nami. Czyli jednak naprawdę prześladuje Olivie? Jak spotykam się z tym drugi raz, to nie może być przypadek - Wygram to. Nie potrzebujemy takich dzieciaków jak ty, którzy sami nic nie umieją sami zrobić - Dodała, posyłając w stronę czarnowłosej wredny uśmiech. Nic nie odpowiedziała na jej chamski zaczepki. Najwyraźniej nie chciała szukać niepotrzebnego konfliktu
- Kto to? - Zapytałem podążając dalej wzrokiem za zawistną dziewczyną. Sam nie wiedziałem, czy ma mi się to wydawać śmieszne, czy żałosne
- Cristine, dziewczyna, która od jakiegoś czasu mi dupę truje swoimi sprawami. Bardzo jej przeszkadza fakt, że takie beztalencie, jak ja jest przewodniczącą - Obserwowałem dokładnie mowę ciała Olivii, która była podirytowana, ale także cała podekscytowana. Ogień walki. Szkoda, że dziewczyna wcześniej jej nie dogryzła, to czarnowłosa grałaby jeszcze lepiej, rywalizacja tylko wyłania młode talenty. Skupiłem się na oglądaniu kolejnych uczestników. Szczerze nie byli żadnym wyzwaniem, oprócz blondynki, która rzeczywiście potrafiła grać, lecz była przy tym taka.. nijaka. Brak swoich emocji, brak pokazania siebie, czymś takim zachwyci, lecz nie porwie. Westchnąłem kiedy czułem coraz większą ochotę na papierosa. Głowa już zaczyna mi pulsować. Niech to się już skończy i dadzą wyniki, których byłem już pewien i najchętniej poszedłbym do domu, lecz niska dziewczyna widocznie się stresowała i namawiała nas byśmy zostali
- Przepraszam, mogę dostać autograf? Jesteś Mobius Brandford, tancerz rangi S, prawda? Zająłeś pierwsze miejsce w światowym Grand Prix w tańcu towarzyskim! - Przed moimi oczami ukazała się blondynka z wcześniej. Ta sama co dogryzała Olivii. Kiedy zszedłem wzrokiem niżej ujrzałem okładkę magazynu, do którego pozowałem kilka miesięcy temu. Moja fanka, czyżby te docinki były po to by pokazać siebie z jak najlepszej strony? Cóż za próżny sposób. Już chciałem syknąć coś obraźliwego, gdy do mojej głowy wpadł lepszy pomysł. Zmusiłem się do uprzejmego uśmiechu i wziąłem długopis, by na pierwszej stronie magazynu dać swój autograf z paroma słowami otuchy. Oddałem pisemko całej podekscytowanej, która kątem oka rzuciła satysfakcjonujący uśmiech Olivii stojącej zaledwie kilka metrów za mną. Odwróciłem się po chwili na pięcie i stanąłem koło czarnowłosej, która przelustrowała ametystowymi oczami. Dało się z nich wyczytać widoczny żal do mojej osoby
- Spójrz teraz na jej reakcję - Powiedziałem z widoczną satysfakcją na twarzy, kiedy blondynka z ekscytacją podbiegła do koleżanek i otworzyła magazyn by pokazać autograf. Przyjaciółki wybuchnęły po chwili śmiechem, a sama dziewczyna z niedowierzaniem parzyła, co tam było napisane. Po jej policzkach zaczęły spływać łzy i wzrok pełen wyrzutów zatrzymał się na mojej osobie. Pozwoliłem sobie zrobić ironiczne strzelenie językiem, które spowodowało, że uczennica od razu uciekła z płaczem w stronę wyjścia, nie czekając nawet na ogłoszenie wyników.
- Co tam napisałeś? - Spojrzała na mnie Olivia, która wyglądała na widocznie zmieszaną. Była dobrą duszą, więc trudno by się cieszyła całym sercem z łez rywalki
- Coś co sprawi, że da Ci spokój na jakiś czas - Stwierdziłem obojętnie, wzruszając przy tym ramionami i wróciłem w okolice sceny. Wszyscy już wystąpili, zostało tylko czekanie na wyniki, których byłem pewny. Staromodność reszty niekoniecznie utalentowanych uczestników, czy ewolucja Kendrick? Zależało to od gustu sędziów, jednak młodzi zawsze wygrywają z ich pomysłowością, oraz chęcią działania. Po zaledwie kilkunastu minutach czekania usłyszeliśmy wyniki, pierwsze miejsce dla Olivii Kendrick. Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko i rozpoczęła taniec zwycięstwa wokół mnie i Taigi. Na co aż miło było patrzeć. Dawno nie widziałem kogoś tak szczęśliwego, z jakiegoś powodu kąciki moich ust się podniosły, a po chwili poczułem jak kobieta owija ręce wokół mojej klatki piersiowej. Zaskoczony, spojrzałem tylko na niesamowicie uradowaną dziewczynę, która z podekscytowania chyba nie zdawała sobie sprawy co robi. Jednakże nie przeszkadzało mi to, tym bardziej, że Olivia już po chwili kleiła się do Taigi, która szybko ją od siebie odsunęła. Czarnowłosa w podzięce za pomoc postanowiła zaprosić nas na poczęstunek, z którego moja partnerka w tańcu zrezygnowała. Sam chciałbym wrócić do domu i wziąć zimny prysznic, jednak wzrok znajomej był na tyle błagalny, że jedynie westchnąłem i pokiwałem głową na zgodę
- To ja idę się przebrać! - Krzyknęła Olivia nadal pełna w skowronkach. Cała energia do niej wróciła. Widać było, że była usatysfakcjonowana zadzierając nosa innym i pokazując swoją wartość. Udowodniła uczniom akademii, że się co do niej gorzko pomylili. Lecz nawet taki konkurs nie rozwiąże problemy przewodniczącego, jednakże teraz przy wyborach będzie mieć dużo większe szanse
- Nie zmieniaj sukienki - Oznajmiłem, a Olivia spojrzała na mnie pytająco. Nie odezwałem się, jedynie czekałem na jej reakcję. Nie lubiłem się powtarzać, a dziewczyna sama powinna być wystarczająco błyskotliwa by zrozumieć o co mi chodzi, albo chociaż na tyle rozumna by mnie posłuchać. Czarnowłosa po chwili z uśmiechem pokiwała głową i powiedziała, że pójdzie tylko po swoje rzeczy. Przeczesałem dłonią włosy i ruszyłem w stronę wyjścia. Głowa zaczynała mnie boleć, za długo nie paliłem. Zazgrzytałem zębami i wyjąłem papierosa, by od razu poczuć ulgę, po nabraniu ciężkiego dymu do płuc. Jest to niebywale relaksujące. Oparłem się o budynek i zamknąłem oczy. Byłem zmęczony, jednak już się zgodziłem, więc nie miałem wyboru. Moje ciało zdawało się takie ciężkie. No ale jak już mam mdleć z przemęczenia to w dobrej i ekskluzywnej restauracji. Zobaczyłem jak zdyszana dziewczyna wybiega z budynku i widząc mnie nadęła policzki
- Myślałam już, że uciekłeś! - Krzyknęła i splotła ręce na klatce piersiowej, na co przekręciłem oczami i odepchnąłem się od ściany, by resztki papierosa rzucić na ziemię i zgnieść je pantoflem. Dałem jedynie znak ręką byśmy w końcu ruszyli. Olivia mimo nadal drzemiącego w niej podekscytowania nie zadawała żadnych pytań, co nie zmuszało mnie do wysilania się, jednak ciągle coś mówiła, co jedynie doprowadziło mnie do większego bólu głowy. Postanowiłem jednak dać jej się nacieszyć. Bez komentarza wyłączyłem słuchanie i ruszyłem w stronę ekskluzywnej restauracji, która była nieopodal. W wejściu przepuściłem czarnowłosą przez drzwi, by usłyszeć jej zachwyt miejscem. Wszystko zdobione złotem, oraz czerwienią, ale w ograniczeniach, by nie przekroczyć dobrego gustu. Można by nazwać to miejsce, wręcz królewskim. Podszedł do nas kelner, który poinformował, że jest idealnie jeden niezarezerwowany stolik dla dwojga i tam się udaliśmy. Odsunąłem krzesło dla Olivii, która wyraźnie się speszyła. Mogłem podejrzewać, że pierwszy raz jest w takim miejscu i pierwszy raz spotyka się z takim zachowaniem ze strony mężczyzny. Zająłem po chwili swoje miejsce i zacząłem przeglądać rozpiskę dań. Kiedy znalazłem coś dla siebie i wypatrzyłem dobre czerwone wino postanowiłem zaciekawić się zamówieniem Olivii
- Na co masz ochotę? - Spytałem wysuwając głowę zza menu, by spotkać się z intensywnym spojrzeniem Olivii. Miałem wrażenie, że była bardziej zaciekawiona mną, niż daniami w karcie. Wyraz jej twarz był inni niż zazwyczaj, pełen pewności siebie, co dawało mi jedynie znać, że nie skończy się to dobrze, gdyż dobrze znał to kobiece spojrzenie
- To ja stawiam, więc ty powinieneś powiedzieć na co masz ochotę - Odpowiedziała mi czarnowłosa z łobuziarskim uśmiechem. Odczułem dziwne wrażenie, że to zdanie było nacechowane erotyzmem, lecz puściłem to mimo uszu, po czym nie zgodziłem się, by kobieta za mnie płaciła i oznajmiłem iż to ja wezmę rachunek. Jakiś czas później, gdy dania był ustalone przyszedł kelner i odebrał zamówienie. Wrócił on szybko z dobrym wytrawnym winem i nalał trochę do kieliszków, po czym życzył miłej degustacji. Poruszyłem kieliszek by poczuć aromat napoju. Sam jego zapach oczyścił moją głowę od wszelkich niepotrzebnych myśli. Powinienem się skupić na tym co jest tu i teraz. Spojrzałem w kierunku Olivii, która degustowała wino. Potrafi się zachować, co było wielkim plusem, oraz nie zamówiła tyle by obciążyć jakoś mocno moją kieszeń. Jasna sukienka bardzo do niej pasowała, wyglądała wręcz zjawiskowo
- Zatańczymy? - Spytałem kiedy usłyszałem, że gra jedna z moich ulubionych piosenek do quickstepa. Oczywistym było iż z Olivią nie dam rady zatańczyć to tak dynamicznie jak należy, lecz gdy słyszałem tę melodię, moje ciało rwało się do tańca. Nim przyjdą główne dania warto by się trochę rozruszać. Akurat ten lokal posiadał miejsce dla dynamicznych gości
- Ale ja nie potrafię - Usłyszałem w odpowiedzi, na co jedynie wstałem z miejsca i wyciągnąłem dłoń w stronę kobiety, zachęcając ją przy tym, wręcz nie dając możliwości odwrotu
- Zawsze mogę Cię nauczyć, nieprawdaż? - Na wszystkich próbach czułem na sobie spojrzenie dziewczyny, byłem pewien, że potrafiłaby powtórzyć kilka kroków. Olivia zacisnęła wargi i podała mi dłoń, po czym skierowaliśmy się prosto na parkiet, gdzie tańczyło już kilka par
- Odegnij ciało do tyłu - Powiedziałem prześlizgując palcem po jej kręgosłupie, na co dziewczyna zareagowała momentalnie - Dobrze, teraz szyja na linii prostej - Kobieta niezupełnie wiedziała co zrobić i patrzyła na mnie pytającym wzrokiem - Odchyl szyję wraz z kręgosłupem, a twarz skieruj w przeciwnym kierunku do mojej - Olivia kiedy ułożyła się już w tej pozie, którą podpierałem dłonią zaraz pod zapięciem od jej ramiączka stanika zaczęła drżeć. Dziewczyna już po chwili poczuła jaki to jest ogromny wysiłek dla jej ciała powoduje tak prosta poza. Mimo wszystko była ona u czarnowłosej bardzo dobrze wyeksponowana, niczym u tancerek zza granicy, najprawdopodobniej uprawia dużo sportu i jest wygimnastykowana
- Nie wierzę, że tancerki muszą wytrzymać tak długo w takiej pozycji - Syknęła kiedy jej ciało zaczęło drżeć, na co się delikatnie uśmiechnąłem
- Urok tańca towarzyskiego. Są wysportowane, a ich sylwetki przykuwają uwagę, z pełną świadomością mogę nazwać to pięknem ludzkiego ciała - Powiedziałem rozpoczynając powolny taniec, za którym Olivia z łatwością nadążała. Uzdolniony tancerz potrafi poprowadzić tak partnerkę, by zakryć jej niedoskonałości w tańcu, lecz potrafiłem dostrzec iż dziewczyna miała wyczucie rytmu, lecz brak doświadczenia w tańcu towarzyskim - Co najbardziej przykuwa w moim wyglądzie uwagę? - Zadałem pytanie dziewczynie, która po chwili oblała się rumieńcami i zaczęła szukać wzrokiem punktu, na którym mogłaby go zawiesić, jakby chciała tam znaleźć logiczną odpowiedź na moje pytanie - Wyprostowana sylwetka, wyeksponowana szyja oraz ramiona, łopatki zwykle zaciągnięte do tyłu, co sprawia, że wydaję się jeszcze wyższy niż w rzeczywistości - Podałem sam odpowiedź - Nie jesteś początkującą tancerką, prawda? - Spytałem czując, jak kobieta ma umiejętności nowicjuszki w płynnym podążaniu za partnerem.
Obmyłem twarz wodą, by pozbyć się z niej resztek potu oraz oznak zmęczenia. Miałem ochotę wziąć zimny prysznic i zapalić papierosa na balkonie swojego mieszkania. Jednakże pozostało mi jeszcze kilka ważnych lekcji, na których moja obecność była obowiązkowa. Dodatkowe zajęć, gdzie musiałem przedstawić nowym dołączającym uczniom oczekiwania naszej szkoły i ogólnikowy zarys nauczania. Westchnąłem głośno wycierając się ręcznikiem, który nosiłem przy sobie, by zawsze był w okolicznościach niespodziewanego treningu tańca, a po tym szybkiego obmycia ciała. Niedługo kolejne wybory. Ciekawi mnie czy przez kolejny rok znowu będę musiał się w to bawić. Zawsze jest ogrom chętnych, ciekawe czy gdyby zdawali sobie sprawę, z czym to wszystko się wiąże, nadal byliby tacy napaleni. Zerknąłem na zegarek wyznaczający równą godzinę czwartą po południu. Na pewno by nie wytrzymali. Syknąłem sobie w myślach, kierując się do wyjścia z męskiej toalety.
Otworzyłem drzwi, by coś w pewnym momencie je zablokowało i nie pozwalało na dalsze ich uchylenie. Zdezorientowany spojrzałem za nie, oczekując tam czegoś na rodzaj plecaka, który muszę przesunąć, by nie przeszkadzał innym uczniom. Zaskoczony tym co dojrzałem, uniosłem brwi wysoko do góry. Przeszkodą blokującą drzwi nie był żaden przedmiot, tylko niska białowłosa dziewczyna, która trzymała dłonie na swojej twarzy, którą malował bardzo bolesny wyraz.
-Przepraszam, nic Ci nie jest? - Zareagowałem od razu podejściem do młodej kobiety, która pokiwała ostrożnie głową w obie strony. Nie spodziewałem się że ktoś będzie tak nieostrożny, by nie dostrzec otwieranych drzwi, chociaż kto wymyślił to, żeby otwierały się na zewnątrz? Osoby nieprzyzwyczajone, często stawały się takimi ofiarami, lecz nigdy bym nie pomyślał, że mi się to zdarzy. Delikatnie się pochylając, poprosiłem dziewczynę, by wzięła swoje dłonie. Zrobiła to niepewnie, gdyż najprawdopodobniej ból był nadal intensywny. Przyjrzałem się dokładnie i poczułem ulgę. Nie jest złamany - Nic Ci nie jest - Oznajmił spokojnie - Przepraszam jeszcze raz, byłem nieostrożny - Zniżył głowę
- Nic się nie stało, sama powinnam bardziej uważać - Odparła starając się wyglądać jak najbardziej poważnie, pomimo widocznie zaczerwionego nosa
- Jesteś przewodniczącą Akademii Aktorskiej "Leikari" nie mylę się? - Zapytałem poznając po oczach porównywalnych do przejrzyście czystego koloru nieba. Dziewczyna przez jej wzrost, była łatwa do pomylenia z dzieckiem, jednak lodowaty wyraz twarzy, który przebił się już przez ból, od razu dawał znać innym, że się mylą. Biła od niej siła, o której nie raz słyszałem. Władała lodem i to w bardzo zaawansowanym stopniu. - Yukino Ishihara, prawda? - Mimo, że miałem pewność kim jest, wolałem zachować ostrożność, nikt w końcu nie lubi być branym za kogoś innego.
- Owszem, a ty jesteś przewodniczącym tej szkoły, Mobius Darkhomer - Stwierdziła, bez zawahania - Miałam zaszczyt oglądać kilka twoich występów magicznych, a także tanecznych - Oznajmiła, ukazując mi wyraźny szacunek. Magowie wyższych szczebli często to zwykli aroganci, spotykając kogoś kto nie był nieudacznikiem, a do tego utrzymywał przyzwoite maniery wydaje się być idealnym kandydatem na rozmowę, której okazji nie chciałem stracić.
- Miło mi to słyszeć - Unosząc kącik ust spojrzałem na mundurek, który miała na sobie dziewczyna. Przyszła od razu ze swojego Akademika. Zaczęło mnie ciekawić, czego tutaj poszukuje - Mógłbym w czymś pomóc? - Zapytałem poprawiając sportową torbę na ramieniu, gdyż zaczęła się ześlizgiwać.
- Szukam gabinetu dyrektora - Częściowo oczywiste, często dyrektorzy nie chodzili na spotkania, z powodu nakładu obowiązków. Prowadzenie magicznych szkół, które są ukrywane przed cały światem, to trudny kawałek chleba. Dlatego wysyłani byli przewodniczący, którymi zaszczyt mieli być albo najsilniejsi uczniowie, lub Ci najbardziej lubiani. Najczęściej jednak nie mieli on nic do gadania, najlepsze wyniki, z jakiegoś powodu popularny, uznawany za idealnego kandydata. A mógłbym w tej chwili sobie przyjemnie drzemać, zamiast zajmować się największymi drobiazgami, na które guru nie miało ochoty.
- W takim razie proszę za mną - Oznajmiłem odwracając się o sto osiemdziesiąt stopni. Droga do gabinetu nie była długa, co zarazem cieszyło, a jednocześnie krzyżowało plany wymiany informacjami. Nie opłacało się już rozpoczynać tematu, dlatego zachowałem chłodną ciszę miedzy nami, co widocznie nie przeszkadzało mojej towarzyszce. Zauważyłem, że ograniczała swoje gustowne wypowiedzi do minimum, ale także pilnowała, by rozmówca nie poczuł się niewygodnie. Umiejętność, którą niewielu rozmówców posiadało. Po zaledwie dwóch minutach staliśmy już koło tabliczki, informującej, że jesteśmy na miejscu.
- Dziękuję bardzo. - Usłyszałem, zanim w ogóle wypowiedziałem jakiekolwiek słowa. Młoda kobieta ukłoniła się delikatnie, na co odparłem uprzejmym skinieniem głowy i prostolinijnym uśmiechem. Uczennica Akademii Aktorskiej zniknęła za widowiskowymi drewnianymi drzwiami, które pokrywały różnego rodzaju złote ozdoby. Dyrektorka lubiła wygodę i to bardzo. Oparłem się o ścianę naprzeciw, by znaleźć się koło okna, które uchyliłem. Wyjąłem papierosa i zapaliłem go za pomocą srebrnej zapalniczki, z której buchał złoty ogień. Postanowiłem poza gabinetem dyrektora poczekać na dziewczynę. Pewnie wielu by teraz spytało, czemu palę na szkolnym korytarzu. Uznajmy, że są równi i równiejsi, a to stanowisko pod nielicznymi względami było dość wygodne. Kiedy zawiniątko bliskie całkowitego wypalenia zostało ugaszone o parapet, z pomieszczenia wyszła dziewczyna w granatowo-białym mundurku. Odpychając się od ściany, doprowadziłem z powrotem swoje ciało do prostej postawy. Białowłosa od mnie dostrzegła i się zbliżyła. Domyślała się, że nie stałbym tutaj tyle czasu, gdybym czegoś nie chciał. Prosta i sprawna dedukcja. Kiedy kobieta, była w odległości około metra natychmiastowo wyczuła, ode mnie wyraźny odór dymu, przez który się nieznacznie skrzywiła.
- Wybacz, niestety nie posiadam przy sobie perfum, by w jakikolwiek sposób zatuszować zapach papierosów - Wytłumaczyłem z uprzejmym, lecz nic konkretnego ukazującym wyrazem twarzy. Był on obojętny, jednakże rysy na tyle delikatne, że nie powinny dać złudnych, lub negatywnych odczuć.
- Proszę się nie przejmować - Oznajmiła, po czym uniosła głowę, by spojrzeć mi pytająco w oczy. - Potrzebujesz czegoś ode mnie? - Spytała
- Chciałem porozmawiać, nie miałabyś nic przeciwko? - Uniosłem do góry brwi, jakbym już był zaskoczony odpowiedzią kobiety. Jednak uczyniłem tak odruchowo, widząc jak dziewczyna przykłada palec do ust, w zamyśleniu.
- Raczej nie - Pokiwała przecząco głową - Resztę dnia mam wolny - Odparła, bez zadawania zbędnych pytań: dlaczego? po co? w jakim celu? gdzie? Czy też stwierdziła, że sam jej niedługo wyjawię te informacje, co by wypadało takowo z mojej strony
- Niestety, mam jeszcze lekcje dodatkowe, wycieczki z pobliskich szkół, oraz młodzi magowie z całego świata przybyli bym przedstawił im naszą szkołę - Wytłumaczyłem, z delikatnie przepraszającą mimiką twarzy. Kobieta jednak nie wyglądała, jakby miała z tym problem, lub też stała w milczeniu oczekując ode mnie innej propozycji spotkania. - Może chciałabyś pójść ze mną? - Spytałem, myśląc, że jest to dość ciekawy pomysł. Uczennica Akademii Aktorskiej, przedstawiłaby także swoje poglądy, oraz zyskałaby okazję na jej prezentacje. Dyrektorka nie powinna mieć nic przeciwko, przynajmniej póki się nie dowie, a całą odpowiedzialność wziąłbym na siebie. Czekałem ostatecznie na odpowiedź, nie chciałem wszystkiego tłumaczyć, a raczej zdawałem sobie sprawę z jej błyskotliwości i szybkiej analizy, którą jedynie bym rozpraszał swoim dodatkowym wypowiedziami. Nie zajęło to więcej niż paręnaście sekund, by melodyjny głos, znów wrył się w moje uszy.
-Chciałabym się z Tobą spotykać - Powiedziała drobna kobieta ściskająca w dłoni prześcieradło. Mężczyzna spojrzał na nią, lecz po chwili odwrócił głowę by umieścić papierosa ponownie w ustach. Prawie za każdym razem słyszy to pytanie. Zaczynało być dla niego irytujące. Co jest w nim takiego, że kobiety chcą zostać przy nim dłużej? Nie widzą, że nawet na to nie zasługuje? Głupie. Tylko to przychodzi mu na myśl. Płaczą przez człowieka takiego jak on. Powinno dla niego to być już normalne, w końcu zawsze odpowiada to samo, ciągle.. ciągle.. raz za razem... Jednak.. to po prostu jest irytujące. Okazuje się, że można przywyknąć do ramienia ludzi. Po mieszkaniu rozszedł się już tylko cichy dźwięk szlochu.
~Kilka dni później~
Mobius szedł powoli w stronę szkoły. Ta sama droga, ten sam garnitur, ta sama koszula. Ciągła rutyna. Chwycił papierosa i zapalił zapalniczkę,by przybliżyć ją do ust. Już po chwili jego podniebienie wypełnił przyjemny dym, który niebawem rozwiał się na świeżym powietrzu. Jak zawsze wypali fajkę tuż przed bramą Akademii. Lekcje jak co tydzień. Rutyna. Czemu nagle zaczęła go rozdrażniać? Czyżby jego dotychczasowe życie mu się znudziło? To jego główny problem, co chwilę próbuje czegoś nowego, ale zawsze, nie ważne co to jest mu się znudzi. Może właśnie dlatego nie ma kobiety? Zawsze jedna, na jedną noc, nigdy więcej. Papieros był już prawie wypalony, a od szkoły oddzielało go kilka metrów. Kiedy bez interesowanie wzrok Mobiusa spacerował po idących w stronę szkoły osobach, ujrzał kogoś nowego. Miał doskonałą pamięć fotograficzną, przez co był pewny, że nieznajoma nie była z jego szkoły. Kobieta miała długie ciemne, lśniące włosy, sięgające za łopatki. Krótka, prosta grzywka nachodziła na ciemnofioletowe oczy, które widocznie czegoś lub kogoś wypatrywały. Twarz była podłużna i delikatnie zaokrąglona. Mężczyzna początkowo stwierdziłby, że to zwyczajna czternastolatka, co emanuje nawet przez jej niski wzrost, lecz po rysach twarzy domyślił się, że tak nie jest. Uczennica sięgała Mobiusowi zaledwie do klatki piersiowej, co dodało jej dodatkowego uroczego aspektu. Jednakże wszelakie aspekty sylwetki nieznajomej zostały zakryte dużo za dużą bluzą oraz, jeansami. Mężczyzna jednak po chwili wyczuł na sobie wzrok dziewczyny, która bacznie go obserwowała z nerwowym uśmiechem.
-Em.. przepraszam.. jesteś Mobius Brandford prawda? - Kobieta stała tuż przed mężczyzną, jednak jej oczy uciekały we wszystkie możliwe strony, by nie spotkać się z jego. Najchętniej pokiwałby głową, lub przytaknął, jednak dziewczyna nie zobaczyłaby tej reakcji, gdyż nawet nie starała się podnieść wzroku. Co zmusiło go do wydania z siebie chrapliwego dźwięku.
-Tak - Odparł krótko, gdy kobieta wyciągnęła w jego kierunku, coś na kształt ulotki. Chwycił ją do rąk bez słowa, oczekując na wyjaśnienia. Kiedy jednak nieznajoma milczała, ten postanowił przeczytać treść kartki. Było to coś na rodzaj projektu, może konkursu egzaminującego. Dowiedział się tyle, że jest ze szkoły muzycznej "Orin". Ich uczelnie często współpracowały na różnych festynach, jednak co to miało się do niego? Zwykle brał udział, gdy go zapytano, jednak prośbę udzielał dyrektor, nie uczennica innej Akademii. Pewnie projekt, którego sama nie zda i potrzebuje pomocy. Dzieciaki jak nie mają pomysłu, zawsze z podkulonym ogonem idą do starszych, zamiast się trochę wysilić.
-Mam do Ciebie ogromną prośbę! - Usłyszał nagle Mobius, widząc jak kobieta zgina się w pół, jak na ukłon. Bez wzruszenia powiedział sobie w głowie "A nie mówiłem". -Projekt, bez niego, będę na prawdę w trudnej sytuacji... muszę go wygrać, a jeśli zatańczysz do mojej kompozycji, na pewno mi się uda! - Zatańczyć do jej kompozycji? Mobius uniósł delikatnie brew, by rzucić po chwilę kartkę na ziemię.
-Nie zgadzam się - Skarcił kobietę, która jakby się nie spodziewała spojrzała na niego zaskoczona, a zarazem zagniewana. Mężczyznę za nic nie ruszył ten widok, jednak zaskoczył się, gdy nagle kobieta z uśmiechem mu miło podziękowała i zaczęła odchodzić. Tak bez dalszego przekonywania. Było to co najmniej nietypowe, wyglądała na zdeterminowaną, a jednak tak szybko odpuściła. Wzrok Mobiusa podążył natychmiastowo za uczennicą. Mimo rozżalenia i jego oschłego potraktowania uśmiechnęła się, jakby dumna z siebie, że chociaż spróbowała. Jego wzrok przykuła kartka, która leżała zaraz pod jego nogami. Schylił się i podniósł kawałek papieru, by po chwili schować go do kieszeni i skierować się beznamiętnie w stronę szkoły. Lekcje mijały szybko, notatki nie były Mobiusowi potrzebne, gdyż był z materiałem dużo dalej w swojej głowie, a przynajmniej tak mu się wydawało, gdy przychodziło co do czego jego oceny nie były zbyt dobre, jednak w czasie przemowy lub odpowiedzi ustnej zaskakiwał niejednego nauczyciela swoją błyskotliwością. Niestety dzisiejszego dnia nie mógł się skupić na niczym. Trzymał w dłoni skrawek papieru przez dobre kilka godzin. Czemu go to w ogóle interesuje? To prawda, że fascynuje go coś nowego, ciekawego, w końcu pierwszy raz by tańczył do własnoręcznie wykonanej kompozycji. Zmarszczył jednak na tę myśl brwi, straciłby na przygotowaniach bardzo dużo czasu, w dodatku kobieta może być całkowitym beztalenciem pod tym względem i zdolnościami Mobiusa chciałaby zatuszować swoje braki. Nie przywykł do dumania na tak błahy temat tyle czasu. Westchnął wstając ze swojego miejsca, gdy kątek oka ujrzał czarne jak smoła włosy znikające za rogiem. Wpatrując się chwile w tamten punkty przeszedł przez jego głowę ciekawy pomysł. Skoro nie może wyzbyć się tego z głowy w takim razie musi zrobić by w końcu to z niego zeszło. Mobius natychmiastowo ruszył za kobietą, starając się ją dogonić swoim normalnym tempem, by nie przykuwać uwagi ludzi. Na jego szczęście czarnowłosa usiadła na jednym z parapetów, by przesiedzieć spokojnie całą przerwę.
-Taiga Nagiko? - Kiedy kobieta się odwróciła był pewien, że to ona. Ostatnia ich krótka wymiana zdań była wczoraj, gdy dał jej znać, że może potrenować. Zauważył szybko jej talent, nadal popełnia błędy, jednak trochę pracy i będzie naprawdę dobrą tancerką. Najważniejsze, że czuła muzykę.
-O co chodzi? - Zapytała wpatrując się prosto w rozmówcę.
-Mam dla Ciebie propozycję - Kobieta uniosło delikatnie brew. Wytłumaczył jej wszystko ze szczegółami, nie była nieprzeciętnie zadowolona, ale zauważyła, że sam Mobius nie skakał z radości. Jednak w oczach kobiety pojawiły się ogniki, gdy wspomniał w jakim tańcu mielimy się spotkać.
-Lubisz Tango? - Na co Taiga uniosła kąciki ust. Mobius wiedział, że już przechylił szale na swoją stronę. Wraz z kolejnymi pytaniami i zagadnieniami dwoje tancerzy zaczęło się coraz lepiej dogadywać, na tyle, że przestali czuć się nieswojo w swoim towarzystwie, jednak nadal trzymali odpowiedni dystans między sobą.
-Czemu chcesz to zrobić dla tej dziewczyny? - Zapytała po przedyskutowaniu szczegółów i zgodą wzięcia udziału w projekcie.
-Mam dość zawodzenia wszystkich - Kobieta jakby się zdziwiła słysząc to z jego ust - W dodatku nienawidzę rutyny - Stwierdził na co Taiga szybciej przystała. Odpowiedź, która najbardziej do niego pasowała, nie może pokazywać niczego innego. Mobius rozdzielił się z przyszłą partnerką tańca i poinformował ją gdzie następnie mają się spotkać. Zostało mu tylko poinformowanie młodej dziewczyny, żeby przygotowywała się na kolosalną wygraną. Wyjął z kieszonki zawiniątko i wyjął telefon. Zadzwonił na numer podany na końcu kartki drobnym druczkiem. Z jakiegoś powody mężczyzna miał wrażenie, że dał się schwytać w sidła uczennicy, którą spotkał dzisiaj rano, w końcu co inaczej robiłby tam ten cyfry pozwalające mu się z nią skontaktować?
-Tak słucham? - Usłyszał delikatny niewinny głosik w słuchawce
-Za dwie godziny W Akademii Tori, bądź w dużej hali...
~Dwie godziny później~
Mobius stał konsultując swój plan z partnerką, która była zaciekawiona, lecz nie wiedziała jak sobie z tym poradzą, tym bardziej w tak krótkim czasie. Mężczyzna planował coś nowego i dla niego samego, ale przez to, że jest to nowe, to także oryginalne i na pewno zaskoczy nauczycieli szkoły "Orin". Mobius podzielał również obawy Taigi, jednak jego pewność siebie, którą po kilku rozmowach zaraził kobietę, była na prawdę dominująca w jego aktualnych poczynaniach. Kiedy za coś się weźmie, to nie powstrzyma go nawet tsunami. Konwersacje przerwały kroki dochodzące od strony wejścia. Kiedy spojrzenia tancerzy powędrowały w tamtym kierunku ukazała im się drobna kobieta z szerokim uśmiechem na twarzy, widocznie zasapana. Najwyraźniej była tak podekscytowana spotkaniem, że biegła, w dodatku była kilkanaście minut przed czasem.
-Olivia Kendrick melduje się na wezwanie! - Zaśmiała się młoda kobieta pełna energii, której ciało wręcz drżało z podekscytowania, co Mobiusowi widocznie się spodobało. Taiga natomiast przewróciła oczami, jakby zobaczyła przed sobą upierdliwe dziecko potrzebujące niańki, którą ewidentnie nie miała zamiaru być.
-Mobius Brandford, ale mnie już znasz... - Mężczyzna odsunął się na bok i wskazał dłonią na swoją partnerkę, która właśnie zakładała wysokie buty, by zaraz rozpocząć ćwiczenia - A to jest Taiga Mortem, będzie moją partnerką w czasie konkursu - Przedstawił znajomą, której ręka została energicznie wstrząśnięta kilkanaście razy przez młodą dziewczynę.
-A właśnie myślałam, nad czymś spokojnym, ale romantycznym.. coś co! - Mobius słyszący jak Olivia mówi z prędkością Eminema natychmiastowo powstrzymał ją przed kolejnymi słowami, znaczącym gestem ręki. Poprosił najpierw Taigę by poszła się rozgrzewać, gdyż znała już jego plan i nie było potrzeby zanudzać ją rozmową po raz kolejny.
- Zdecydowaliśmy Ci się pomóc ale na naszych warunkach - Powiedział czarnowłosy patrząc w dół, by móc w ogóle spotkać się spojrzeniami z niską uczennicą. O dziwo dziewczyna nie wyglądała na zniechęconą, wręcz przeciwnie na coraz bardziej podekscytowaną. Najprawdopodobniej oczekiwała planów pełnych fajerwerek i różnego rodzaju odrzutowców, przynajmniej tyle mogło się wyczytać z jej ogromnego rogala na twarzy, który ciągle przylegał do jednego i drugiego ucha, nie schodząc nawet na sekundę - Tango - Oznajmił krótko Mobius, by po chwili stwierdzić, że cały optymizm spłyną z nastolatki jak z kaczki.
-Tango? Pewnie połowa osób będzie to mieć.. - Odparła jakby rozczarowana i zirytowana, rzucając wrogie spojrzenie. - To podchodzi pod tandete! - Wykrzyknęła zbulwersowana. Mobius spodziewał się takiej reakcji. W końcu cała energia, która powinna zostać przeznaczona na podskoki ze szczęścia, muszą znaleźć swoje ujście w inny sposób. Jednak Olivia szybko się uspokoiła czując morderczy wzrok Taigi na swoich plecach za to co powiedziała.
-Nie jeśli połączysz to z czymś nowoczesnym - Oznajmił, zapraszając do środka swojego znajomego. Czarnoskóry mężczyzna, który z wyglądu już od razu zdradzał kim jest, zaczął rzucać słownictwem ze swojego slangu na prawo i lewo, nie dając nawet możliwości komukolwiek tego zrozumieć.
-Czy to.. DJ? - Spytała dziewczyna unosząc jedną brew, nie wiedząc już nawet jak się zachować, była całkowicie zmieszana - Jak to ma się dopasować do moich skrzypiec, w ostateczności pianina? - Burknęła robiąc niezadowoloną minę nastolatki, która nie dostała tego czego chciała.
-Zwyczajnie mi zaufaj - Mobius położył dłoń na jej ramieniu, a ta wpatrując się chwilę w jego twarz, pokiwała niepewnie głową. Następne tygodnie mijały z echem słów "głośniej muzyka", "wyżej łokcie", "płynniejsze ruchy", "wypnij się bardziej", "wyczuj rytm". Liczne godziny spędzone na dopracowaniu kompozycji, oraz rytmu były ciężkie, momentami nawet doprowadzające do poważnych kłótni, jednak wszelkie poty i nerwy były warte swojego końcowego efektu, oraz reliacją, które dały piękny początek.
~Kilka tygodni później~
-Jesteś gotowa? - Zapytał ubrany w elegancki garnitur mężczyzna, patrząc na stojącą koło niego Taigę przywdzianą w piękną czarną wyzywającą sukienkę i wysokie szpilki. Kobieta po takim czasie zaczęła imponować mężczyźnie, chociażby przez ciągły dystans, który do niego trzymała. Przekonał się, że nie pociąga jej, wiedział, że jej serce już do kogoś należy, przez co czuł się przy czarnowłosej bardzo komfortowo, wręcz jakby odnalazł młodszą siostrę.
-Nie mogę się już doczekać! Wyglądacie wspaniale! - Z piskiem podbiegła do nich Olivia, która już chciała się na nich rzucić, lek ręka Mobiusa sprawnie ją zatrzymała, na co ta odparła tylko nadymanymi policzkami z irytacji. Dziewczyna była niezwykle szczęśliwa, jednak cała była pełna nerwów. Nawet czarnowłosy wyjątkowo pierwszy raz odczuwał dość ciążącą mu tremę.
-Przygotujmy się, zaraz nasza kolej - Oznajmiła Taiga, która poprawiła dłonią fryzurę. Kąciki ust Mobiusa delikatnie się uniosły i pokazał młodej Olivii by ruszyła jako pierwsza. Dziewczyna uderzyła się dłońmi w policzki i łapiąc po chwili w nie małe skrzypki wzięła głęboki wdech i wyszła w pięknej białej sukience na scenę. Wyglądała naprawdę olśniewająco i to ona najbardziej przyciągała jego uwagę.
-No to zaczynamy - Powiedział Mobius słysząc jak Olivia rozpoczyna swój występ, na co Taiga przytaknęła i wykorzystując swoje wdzięki wdarła się w serca oglądających, wraz z pomocą niezwykłej kompozycji.