Czułam się skołowana, zażenowana… w dodatku moja dłoń… strasznie mnie piekła. Nie miałam odwagi unieść głowy i spojrzeć na chłopaka, który stanął zaraz przy moim łóżku. Nagle znowu powiedział, że jestem według niego słodka, to mnie zmieszało. Nie byłam przyzwyczajona do tego, by chłopak, zwłaszcza nieznany, mówił mi takie rzeczy.
– Nie jestem słodka, raczej gorzka… – mruknęłam cicho pod nosem, przykrywając sobie nogi kocem. Sięgnęłam zdrową ręką do włosów. Chwyciłam jeden z końców wstążki, aby móc ją rozplątać i rozpuścić sobie włosy. Usłyszałam, jak postawił tackę na komodzie, wraz z kawałkami rozbitej szklanki.
– Doprawdy...? – Nie spojrzałam w jego kierunku. Podciągnęłam kolana do klatki piersiowej, oplotłam je ramionami. Nagle poczułam, jak odgarnia mi włosy na bok, by zobaczyć moją twarz. Czułam, że się jedynie przed nim kompromituję. Natomiast jego następne słowa kompletnie mnie rozwaliły.
– Pozwolisz, że sprawdzę… – Poczułam, jak odgarnia mi mocniej włosy. Zaskoczona zerknęłam w jego stronę. Tymczasem on… Twarz Hao niebezpiecznie się zbliżała do mojej. Co on chciał zrobić?! Potem… jakoś tak… moja ręka, ta zraniona, sama poszybowała w górę. Uderzyłam chłopaka prosto w jego facjatę. Odsunęłam się na tyle, na ile pozwoliła mi znajdująca się za mną ściana. Jakbym tylko mogła, to bym się w nią wtopiła. Serce podeszło mi do gardła, oddech zamarł na dłuższy moment, przez co resztki tlenu uchodziły ze mnie nieubłaganie. Czułam, jak zraniona dłoń mi pulsuje z bólu, lecz kompletnie się tym nie przejmowałam. Spoliczkowałam go. Ja serio to zrobiłam. Hao złapał się za obolałe miejsce. Na jego lewym policzku pozostał zaczerwieniony ślad.
– J-ja… Przepraszam… Ale… Ale zasłużyłeś sobie… Zasłużyłeś… – wybełkotałam pod nosem. Przed oczami ciągle miałam scenę sprzed kilku chwil. Jak jego usta powoli zbliżały się do moich. To jego spojrzenie… było takie… Sama nie wiem. Jeszcze nikt tak na mnie nie patrzył. Poczułam się bardzo dziwnie.